sobota, 8 marca 2014

Rozdział 2

   *ISAAC-27 września*
   Od rana siedział z przyjacielem w domu i czekali na powiadomienie od kolegi z harcerstwa ,na temat następnego spotkania . Jak się odbędzie ,gdzie i w jakim celu . Spotkań było kilka , w wielkiej tajemnicy oczywiście . Po Warszawie szwendają się Niemcy , kilka dni temu zbombardowali Pałac Królewski , wchodzili od tak do domów i wyciągali z nich ludzi .
Chwilę później było na tyle cicho ,że dało się usłyszeć szurnięcie kartki i stuknięcie w drzwi dochodzące z korytarza . Wymieniliśmy spojrzenia i udaliśmy się w tamtą stronę . Na środku leżała biała kartka . chwyciłem ją delikatnie . Nic na niej nie było . Obróciłem ją kilka razy ,starałem się ją w jakiś sposób otworzyć jak np.jakąś naklejkę.
-To atrament sympatyczny ! - powiedział w pewnym momencie mój przyjaciel .
-Jak na to nie wpadliśmy ? - odparłem i udałem się do szafki ,w której mieściły się świeczki . - Mam tylko to. - Tomek kiwnął głową , podpaliliśmy świeczkę i czekaliśmy na rezultat . Jakiś czas później , tekst był już do przeczytania . - 27 września Godzina 10:30 Ulica Stanisława Noakowskiego 12 . - przeczytałem i spojrzałem na chłopaka - Wiesz gdzie to jest ?
-Raczej wiem . U nas na Śródmieściu bodajże. Chyba dwie , trzy ulice stąd .Tam mieszka Janek, który należał do ZHP w Łomiankach, ale się przeprowadził do Warszawy dwa lata temu i przenieśli go do oddziału na Woli, bo u nas było już wystarczająco dużo ludzi. Byłem u niego raz .
-No to wiesz gdzie iść . Ja sam kojarzę tą ulicę ,ale nie wiem dokładnie gdzie jest .
-To ja prowadzę . - uśmiechnął się i chwycił swoja czapkę ,po czym nałożył ją na głowę . Zrobiłem to samo i wspólnie udaliśmy się na wskazaną nam ulicę Noakowskiego .
*Kalia*
  Nie wiedziałam co robić . Od 27 dni siedziałam sama w domu ,czekając na jakiekolwiek zbawienie ze strony jakichkolwiek przyjaciół . Pod moim oknem co chwila było słychać tupot żołnierzy , różne rozmowy , przejazdy różnych pojazdów . Siedziałam teraz sama w pokoju i próbowałam znaleźć sobie jakieś zajęcie .
Co mnie najbardziej bolało ?
Najbardziej bolało mnie to ,że ktoś właśnie w tym momencie umiera . Od postrzału , ciosu jakimś ostrym narzędziem . Umiera na różne sposoby .
A ja siedzę tu . Teraz . W tym pokoju . Jestem w miarę bezpieczna i nie boję się śmierci . Boję się tylko ludzi ,którzy powoli zamieniają się w krwiożercze potwory bez uczuć . Ale tak było zawsze . I tak zostanie . Niestety .
 Usłyszałam kolejne kroki ,kolejny przejazd i kolejne rozmowy . Były tak wyraźne ,że słyszałam wszystko .
-Za godzinę jedziemy do Polski - głos mężczyzny rozbrzmiał w moim uchu - Będziemy w Warszawie pilnować porządku za Denisa . Samochód będzie tu ,ale musisz iść do biura załatwić jakieś papiery ,że wyjeżdżasz . Ja idę pożegnać się z dzieciakami ,bo za szybko to my nie wrócimy - zaśmiał się . Drugi potwierdził . Znowu kroki ,tym razem ucichające .
 Wpadłam na pomysł.
Może głupi ,niebezpieczny . Ale pomysł .
Pojadę do Polski . Ojciec nigdy mnie nie wypuści z kraju ,ale ja ucieknę .
To samochód typowo terenowy . duży ,przykryty folią w kolorze moro ,,bagażnik''. Wsiądę tam i pojadę z nimi . Nie zauważą mnie ,wiem jacy są Niemieccy żołnierze . Nie zaglądają do ,,bagażnika'' , a nawet jeżeli - jest tam na tyle ciemno ,że wystarczy ubrać się na czarno , iść na sam tył i skryć głowę . Gdy będziemy w Polsce ,po prostu wyskoczę tak ,aby nie być zauważoną . wiem ,że to ryzykowne ,głupie . Ale tylko tak mogę komukolwiek pomóc . Mam doświadczenie w sprawach medycznych . Może na coś się przydam ! Polski też znam ... Uczyłam się go na własną rękę . Nawet mój ojciec o tym nie wiedział ,bo chyba by mnie zakatrupił .
Musi się udać .
*ISAAC*
  Gdy doszliśmy do wyznaczonego miejsca ,weszliśmy do kamienicy z numerem 12 . W środku stał Staszek ,który jest podharcmistrzem .
-Chodźcie - szepnął i razem udaliśmy się na 3 piętro .
Mieszkanie 12 .
W środku był harcmistrz i reszta harcerzy w różnym wieku . Było nas zaledwie 14 , każdy przestawiał określoną grupę wiekową .
-Spotkaliśmy się tu ,zapewne wiecie dlaczego . Jesteśmy harcerzami , Polakami , Warszawiakami . - zaczął pan ,,Bródka'' . Tak go nazywaliśmy ,ze względu na wieczną brodę ,która z tygodnia na tydzień coraz bardziej rosła . Kiedyś założyliśmy się o to ,który z chłopaków jest szybszy . Jeżeli by przegrał ,musiałby ściąć brodę . Ale wygrał i to ja musiałem wygolić kawałek swoich brązowych włosów . - Musimy chronić nasze miasto i naszą Ojczyznę . Założymy konspiracyjną organizację . Będziecie podzieleni na 3 grupy . 12-14 lat to Zawisze . 15-17 lat Bojowe Szkoły . Powyżej 18 będą Grupy Szturmowe . Oni będą brać udział w wszelakich akcjach ,które będziemy organizować . Różnorakie sabotaże ,wiecie o co chodzi - szeptał - Jest Was dużo ,przeważnie w Grupach Szturmowych . Mam nadzieję, że każdemu zależy . Ale musimy wymyślić kryptonim .
-Szare Szeregi - rzuciłem - Warszawa jest teraz szara , my jesteśmy szeregami . Szarymi Szeregami w Szarej Warszawie .
-Genialnie ! - odparli wszyscy zgodnie  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz